„Nie mogę w to uwierzyć! To nie możesz być ty!” – wykrzyknął, ledwo wierząc, że to jego była żona stoi przed nim.

Ilja stał jak wryty przed oknem restauracji. W samym jej sercu, niczym z kolorowego magazynu, siedziała ona — jego była żona Dasza. Eleganckie wnętrze, szklanka soku, puszyste ciasto. I bransoletka… Cartier, ni mniej, ni więcej.
— Boże, jak ona się zmieniła! — Ilja cofnął się o krok. — Skąd…?
Sześć lat temu…
On był młodym specjalistą w firmie budowlanej. Ona początkującą scenarzystką, pracującą na pół etatu na wystawie. Zauważył ją od razu — cichą, skromną. „Idealna” — przemknęło Ilji przez myśl. — Bez ambicji. Ktoś, kogo mogę kontrolować.

I tak zrobił. Po ślubie szybko dał jasno do zrozumienia, kto tu rządzi.
– I ty to nazywasz literaturą? – mawiał z pogardą, czytając jej opowiadania. – Kto by czytał te bzdury?
– Czemu taka jesteś? – Jej głos drżał. – Jesteśmy małżeństwem, a ty…
– Jesteś żoną! Ja jestem twoją pracą! Powinnaś mi pomagać, a nie pisać bzdur!
Sprawił, że zapomniała o kreatywności. Stała się jego asystentką, jego cieniem. Dokumenty, spotkania, negocjacje.
– Wybierz: albo będziesz dla mnie pracować, albo się wymądrzaj – powiedział pewnego dnia.
Nie napisała ani słowa więcej. Podniósł się na nogi, otworzył własną firmę budowlaną. A Dasza… kręciła się jak wiewiórka w kole, stając się jego podporą.
– Widziałeś, w co się zamieniła? – Ilja z obrzydzeniem pokazywał przyjacielowi zdjęcie swojej żony. – Zniszczyła się jak ciasto! Czas znaleźć następczynię.
Wkrótce pojawiła się Oksana. Wysportowana, bystra, droga. Wynajął dla niej mieszkanie, wydał na nie pieniądze, które Dasza praktycznie zarobiła. A potem jego domek z kart się zawalił. Kontrakty zniknęły, wspólnicy odeszli. Rozwód z Daszą był szybki i brutalny.
„Wynoś się stąd!” – krzyknął do niej.

Trzy lata później. Ilja, którego życie legło w gruzach, siedział w obskurnym biurze. Oksana go rzuciła, wysyłając wiadomość: „Przepraszam, ale poznałam kogoś innego”. Wściekłość w nim kipiała. Znów znalazł profil Daszy na portalach społecznościowych. I zobaczył ją – odnoszącą sukcesy, bogatą, mieszkającą w luksusowej rezydencji.
– Pewnie jakiś oligarcha ją przygarnął… – syknął. – Wpadnę po drodze! Nie mogę uwierzyć, że ta szara myszka… w takiej muszce?!
Stał w bramie jej domu. Uparcie dzwonił dzwonkiem trzy razy.
– Ilja?! – Dasza zamarła w bramie. Była… silna. – Co cię
tu sprowadziło? – Postanowiłam zobaczyć, jak… się zadomowisz. Naprawdę przyszłam przeprosić. Zdałam sobie sprawę, że wszystko potoczyło się… niezbyt przyjemnie.
– Niezbyt przyjemnie? – Jej śmiech brzmiał gorzko. – Odebrałeś mi marzenie. Dwa lata pracowałam dla ciebie za darmo. A potem wyrzuciłeś mnie jak niechciany przedmiot.
— No więc… przepraszam? Może mnie pani wpuści do domu? —
zagwizdał Ilja, rozglądając się po salonie.
— Co za rezydencja! Wygadaj się, kto cię sponsoruje?
— Wyobraź sobie, Iljusza — ruszyła do kuchni. — Całkiem sama.
— No dalej! Nie ma mowy!
— Co cię tak dziwi? Myślałaś, że nadaję się tylko do załatwiania sprawunków? Pamiętasz moje „bezużyteczne” historie? Teraz to scenariusze. Kilka odcinków pilotażowych — i lecimy! Jestem jednym z najlepszych scenarzystów w kraju.
Zacisnął szczękę.
— A propos, o przeprosinach. Wygląda na to, że chciałaś coś powiedzieć?
Jego gniew eksplodował.
— Ale byłaś nikim! — syknął. — Szara mysz! Wszystko, co osiągnęłaś, to moja zasługa. Nauczyłam cię życia! Więc połowa twoich pieniędzy jest moja!
Dasza uśmiechnęła się szeroko.
— Przepraszam? Jakoś na to nie wygląda…
— Wynoś się! — Wstała, wskazując na drzwi.
Podskoczył do niej, chwytając ją za łokieć.
— Co, ty kreaturo, nie zrozumiałaś?! Gdzie są pieniądze?! Zabierz mnie do sejfu!
— Puść mnie! To boli!
— Wracaj do siebie, ty piwniczna myszo! — Chwycił kawałek drewna z kominka. — Powiedz mi, gdzie są pieniądze!
Dasza nagle się uśmiechnęła. To było dziwne, zimne.
— Wiesz, samotne kobiety zazwyczaj mają koty… Ale ja taka nie jestem. — Skinęła głową gdzieś za nim. — Poznaj „Chilli” i „Willy’ego”.
Odwrócił się powoli. W drzwiach stały dwa ogromne dobermany. Muskularne, z płonącymi oczami.
— Chłopcy! — Jej głos był twardy jak stal. — Złapać złodzieja! Atak!
Po chwili rzucił się do wyjścia.
Dasza jest teraz szczęśliwa. Mówią, że spodziewa się dziecka znanego reżysera. A Ilja… został z wyrokiem w zawieszeniu.
Bo Dasza zrozumiała: najlepszym sposobem na radzenie sobie z bólem jest nie zamykanie się w sobie. Ale pójście naprzód, a wtedy twoje marzenia staną się rzeczywistością.

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *