Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował na antenie TVN24 reakcję prezydenta Karola Nawrockiego na kontrowersyjne słowa Donalda Trumpa dotyczące misji NATO.
Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem w mediach i pokazała, że rząd oczekuje od głowy państwa znacznie bardziej zdecydowanych działań dyplomatycznych.
Sprawa dotyczyła sugestii byłego prezydenta USA, który w jednym z wywiadów stwierdził, że część sojuszników w Afganistanie unikała walki na pierwszej linii frontu. W Polsce odebrano to jako uderzenie w honor żołnierzy biorących udział w misjach zagranicznych.
Spór wokół słów Trumpa i reakcja władz
Wypowiedź Donalda Trumpa wywołała natychmiastową reakcję polskich polityków. Rząd podkreślał, że polscy żołnierze odgrywali kluczową rolę w operacjach NATO, ponosząc realne straty i odpowiedzialność za bezpieczeństwo regionów objętych misją.
Szczególna uwaga została skierowana na prezydenta Karola Nawrockiego, który wielokrotnie podkreślał dobre relacje z amerykańskim politykiem. W ocenie części komentatorów była to okazja do wykorzystania osobistych kontaktów w obronie dobrego imienia polskiej armii.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że w takich momentach symboliczne gesty nie wystarczą, ponieważ chodzi o pamięć i szacunek wobec tysięcy żołnierzy, którzy ryzykowali życie na misjach.
Wpis prezydenta i zastrzeżenia ministra
Prezydent Nawrocki odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Przypomniał o ofiarach poniesionych przez Polskę w Afganistanie i podkreślił bohaterstwo żołnierzy.
W swoim wpisie zaznaczył, że polscy wojskowi zasługują na najwyższy szacunek, a ich poświęcenie nie może być podważane.
Szef MON uznał jednak, że taka reakcja to jedynie minimum. Jego zdaniem prezydent powinien wykazać się większą aktywnością w bezpośrednich relacjach z amerykańskimi partnerami, zamiast ograniczać się do komunikacji w sieci.
Oczekiwania wobec dyplomacji prezydenta
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że głowa państwa ma wyjątkową pozycję w relacjach międzynarodowych i powinna ją wykorzystywać w kluczowych momentach.
Według ministra prezydent powinien jasno i bezpośrednio przekazać Donaldowi Trumpowi, że jego słowa były niezgodne z faktami. Zaznaczył, że Polska dowodziła prowincją Ghazni, brała na siebie ogromną odpowiedzialność i była jednym z najbardziej zaangażowanych państw w regionie.
W jego ocenie prawdziwa dyplomacja polega na rozmowie w cztery oczy, a nie wyłącznie na publicznych deklaracjach.
Rząd o skuteczności działań dyplomatycznych
Minister obrony zwrócił również uwagę, że polska dyplomacja już podjęła konkretne działania. Jak podkreślił, zmiana tonu wypowiedzi przedstawicieli USA pokazuje, że interwencje rządu przynoszą efekty.
Według Kosiniaka-Kamysza reakcja premiera, MSZ i ambasady była spójna i oparta na faktach, co pozwoliło skorygować narrację na temat polskiego udziału w misjach.
Jednocześnie zaznaczył, że prezydent, jako kluczowy partner w relacjach z USA, powinien aktywnie włączyć się w ten proces i wykorzystać swoje kontakty do ostatecznego wyjaśnienia sprawy.