{"id":94,"date":"2025-08-21T13:47:39","date_gmt":"2025-08-21T13:47:39","guid":{"rendered":"https:\/\/central.biz.ua\/?p=94"},"modified":"2025-08-21T13:47:39","modified_gmt":"2025-08-21T13:47:39","slug":"byly-maz-zaprosil-go-na-slub-a-emma-przebrala-sie-za-bezdomnego-zeby-go-przedstawic-jako-pana-mlodego-goscie-i-sama-emma-mieli-niespodzianke","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/central.biz.ua\/?p=94","title":{"rendered":"By\u0142y m\u0105\u017c zaprosi\u0142 go na \u015blub, a Emma przebra\u0142a si\u0119 za bezdomnego, \u017ceby go przedstawi\u0107 jako pana m\u0142odego. Go\u015bcie i sama Emma mieli niespodziank\u0119."},"content":{"rendered":"\n<p>Emma zobaczy\u0142a SMS-a, gdy w ko\u0144cu dotar\u0142a do swojej ulubionej \u0142awki w parku. Zerkn\u0119\u0142a na kom\u00f3rk\u0119. Nie. Nie on. Czego ten stary dziad znowu chce?<\/p>\n\n\n\n<p>Emma rozejrza\u0142a si\u0119. Park, prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, by\u0142 raczej pusty. Dwie pary spacerowa\u0142y, splecione ze sob\u0105. A jaki\u015b facet, najwyra\u017aniej bezdomny, siedzia\u0142 nad stawem i kruszy\u0142 chleb dla kaczek. To by\u0142o dziwne, oczywi\u015bcie\u2026 pewnie sam nie mia\u0142 nic do jedzenia, a jednak je karmi\u0142. Emma ci\u0119\u017cko opad\u0142a na \u0142awk\u0119 i odetchn\u0119\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie mia\u0142a ochoty otwiera\u0107 wiadomo\u015bci. Nie spodziewa\u0142a si\u0119 i nie mog\u0142a oczekiwa\u0107 niczego dobrego od by\u0142ego m\u0119\u017ca. Ich rozw\u00f3d zosta\u0142 sfinalizowany, dzi\u0119ki Bogu, zaledwie trzy miesi\u0105ce temu. I dopiero teraz, w ko\u0144cu, jej nerwy zacz\u0119\u0142y stopniowo wraca\u0107 do normy. Sama z\u0142o\u017cy\u0142a pozew o rozw\u00f3d. Bo istnie\u0107 w ten spos\u00f3b\u2026 tak jak oni istnieli \u2013 to by\u0142o po prostu nie do pomy\u015blenia.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie, na pocz\u0105tku wszystko sz\u0142o dobrze. Jak u wszystkich normalnych ludzi. A potem\u2026 potem Wiktor poszed\u0142 do diab\u0142a, do jakiego\u015b maniakalnego sk\u0105pstwa. Emma najpierw si\u0119 \u015bmia\u0142a. My\u015bla\u0142a, \u017ce \u200b\u200b\u017cartuje. A potem zrobi\u0142o si\u0119 zupe\u0142nie smutno. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c, dobrze im si\u0119 powodzi\u0142o z pieni\u0119dzmi. Bez problemu mogli sobie na wiele pozwoli\u0107. Ale Wiktor\u2026 Nie pozwoli\u0142 jej nawet kupi\u0107 zwyk\u0142ych rajstop! M\u00f3wi\u0142, \u017ce stare mo\u017cna \u0142ata\u0107! A na razie, powiedzia\u0142, mo\u017ce sobie tak chodzi\u0107. I na przyk\u0142ad bez problemu mo\u017ce za\u0142o\u017cy\u0107 spodnie!<\/p>\n\n\n\n<p>Emma si\u0119 wtedy roze\u015bmia\u0142a, szczerze m\u00f3wi\u0105c, my\u015bla\u0142a, \u017ce \u200b\u200bto tylko \u017cart. Ale okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie ma w tym ju\u017c nic \u015bmiesznego. W ich rodzinnym gnie\u017adzie to Wiktor w pojedynk\u0119 zajmowa\u0142 si\u0119 wszystkimi finansami. I jako\u015b, niepostrze\u017cenie, jakby sama z siebie, Emma przyzwyczai\u0142a si\u0119 do tego, \u017ce oddaje mu ca\u0142\u0105 swoj\u0105 pensj\u0119, z wyj\u0105tkiem jakiej\u015b drobnej monety.<\/p>\n\n\n\n<p>Potem w lod\u00f3wce zacz\u0119\u0142y pojawia\u0107 si\u0119 coraz ta\u0144sze produkty. A czasami\u2026 kompletnie zgni\u0142e. Oczywi\u015bcie Emma nie mog\u0142a tego znie\u015b\u0107.<\/p>\n\n\n\n<ul class=\"wp-block-list\">\n<li>Rum, co si\u0119 dzieje?! Oboje pracujemy! Zarabiamy ca\u0142kiem sporo! A przy okazji\u2026 b\u0119dziemy je\u015b\u0107 praktycznie ze \u015bmietnika?!<\/li>\n\n\n\n<li>Nie gadaj bzdur! &#8212; M\u0105\u017c machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105, jakby to by\u0142a lepka mucha. &#8212; Produkty maj\u0105 jeszcze kilka dni wa\u017cno\u015bci! W razie gdyby\u015b nie wiedzia\u0142! Nie wahaj si\u0119!<\/li>\n<\/ul>\n\n\n\n<p>I bez wzgl\u0119du na to, jak Emma si\u0119 k\u0142\u00f3ci\u0142a, pr\u00f3bowa\u0142a go przekona\u0107 lub przem\u00f3wi\u0107 mu do rozumu, Victor nadal j\u0105 krytykowa\u0142 we wszystkim.<\/p>\n\n\n\n<p>Pewnego dnia, po namy\u015ble, stwierdzi\u0142a: do\u015b\u0107! Do\u015b\u0107! Nie dam mu swojej pensji! Wol\u0119 kupi\u0107 jakie\u015b normalne jedzenie do domu i par\u0119 niezb\u0119dnych rzeczy dla siebie\u2026 Wiktor zrobi\u0142 tak\u0105 awantur\u0119! Krzycza\u0142! Wyzywa\u0142 j\u0105 od takich brzydkich s\u0142\u00f3w\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Emma po prostu s\u0142ucha\u0142a w milczeniu. I po prostu\u2026 nie mog\u0142a zrozumie\u0107. Co si\u0119 sta\u0142o z jej m\u0119\u017cem? Z m\u0119\u017cczyzn\u0105, kt\u00f3rego po\u015blubi\u0142a? Nawet wtedy, w tej w\u0142a\u015bnie chwili, co\u015b uderzy\u0142o j\u0105 w g\u0142ow\u0119, niczym dzwonek alarmowy: \u201eMusimy\u2026 musimy si\u0119 st\u0105d wydosta\u0107. Uciec st\u0105d. Pilnie\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale, jak to cz\u0119sto bywa, wszystko by\u0142o \u017ca\u0142osne. \u017bal te\u017c domu, kt\u00f3ry urz\u0105dzi\u0142a w\u0142asnymi r\u0119kami, zachwycaj\u0105c si\u0119 ka\u017cdym zak\u0105tkiem. I wszystkich d\u00f3br, kt\u00f3re zgromadzi\u0142a\u2026 i w og\u00f3le. Zwyk\u0142ej rutyny \u017cycia. W ko\u0144cu, mimo wszystko, by\u0142o\u2026 c\u00f3\u017c, zwyczajnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Kilka dni p\u00f3\u017aniej Emma nagle zobaczy\u0142a swojego m\u0119\u017ca w kawiarni. Z jak\u0105\u015b bardzo m\u0142od\u0105 dam\u0105. A na stole przed nimi sta\u0142y takie pyszne talerze! I zdecydowanie\u2026 \u017cadnych przeterminowanych produkt\u00f3w! Ani troch\u0119!<\/p>\n\n\n\n<p>To ju\u017c koniec. Ta chwila sta\u0142a si\u0119 t\u0105 granic\u0105, za kt\u00f3r\u0105 nie ma ju\u017c odwrotu. Kiedy ona jasno zdecydowa\u0142a \u2013 koniec. Do\u015b\u0107! Zn\u00f3w na ni\u0105 krzycza\u0142. Prawie pryska\u0142 \u015blin\u0105. M\u00f3wi\u0142 takie okropne rzeczy\u2026 Wyzywa\u0142 j\u0105! Twierdzi\u0142, \u017ce bez niego po prostu zgnije pod p\u0142otem, jak ostatni pies. \u017be nikt. Nigdy. Za \u017cadne skarby nie spojrzy na ni\u0105! I umrze\u2026 tak, dok\u0142adnie to powiedzia\u0142 \u2013 umrze sama!<\/p>\n\n\n\n<ul class=\"wp-block-list\">\n<li>Tylko sp\u00f3jrz na siebie! &#8212; sykn\u0105\u0142 jej prosto w twarz, szeroko otwieraj\u0105c oczy. &#8212; Patrz! Kto ci\u0119 tak potrzebuje?! Opr\u00f3cz mnie, ty dziwaku?! Nikt nigdy\u2026 nigdy ci\u0119 nie po\u015blubi! Zrozum to!<\/li>\n<\/ul>\n\n\n\n<p>Emma nagle\u2026 si\u0119 u\u015bmiechn\u0119\u0142a. U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 do siebie, nie do ko\u0144ca rozumiej\u0105c dlaczego.<\/p>\n\n\n\n<ul class=\"wp-block-list\">\n<li>S\u0142uchaj, Victorze\u2026 &#8212; zacz\u0119\u0142a cicho. &#8212; Dopiero teraz, w tej chwili, zacz\u0119\u0142am rozumie\u0107\u2026 po co w og\u00f3le mieszka\u0142e\u015b obok mnie? Przecie\u017c mnie nie kochasz, prawda? Po prostu\u2026 po prostu by\u0142o ci wygodnie, prawda? Czy ja ci daj\u0119 pieni\u0105dze? Tak. Czy ja robi\u0119 wszystkie domowe obowi\u0105zki? Tak. Nie wtr\u0105cam si\u0119 w twoje sprawy? Nie. Gdyby nie twoja\u2026 chciwo\u015b\u0107\u2026 dalej by\u015bmy si\u0119 tym przejmowali, prawda? Prawda? Po prostu mnie wykorzysta\u0142e\u015b\u2026 jako wygodny mebel\u2026 &#8212; Nie jestem chciwy! &#8212; Victor uni\u00f3s\u0142 brod\u0119, trz\u0119s\u0105c si\u0119 z oburzenia. &#8212; Ale oszcz\u0119dny! To co innego! &#8212; No c\u00f3\u017c\u2026 &#8212; wycedzi\u0142a Emma, \u200b\u200bprzypominaj\u0105c sobie tamt\u0105 kawiarni\u0119. &#8212; Nie zauwa\u017cy\u0142am tej twojej &#171;oszcz\u0119dno\u015bci&#187; w restauracji. A czy twoja nowa\u2026 &#171;mi\u0142o\u015b\u0107&#187; wie? Czy ona wie, \u017ce za dodatkowy kawa\u0142ek chleba\u2026 przegryziesz jej gard\u0142o?! Wiktor omal nie wybuchn\u0105\u0142 w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105. Jego twarz poczerwienia\u0142a, a oczy nabieg\u0142y krwi\u0105. M\u00f3g\u0142 tylko sykn\u0105\u0107 przez zaci\u015bni\u0119te z\u0119by: \u201eZobaczymy\u2026 kto zwyci\u0119\u017cy\u2026 A kto\u2026 sko\u0144czy pod p\u0142otem\u2026 na \u015bmier\u0107\u2026\u201d<\/li>\n<\/ul>\n\n\n\n<p>Emma, \u200b\u200bbior\u0105c g\u0142\u0119boki, urywany oddech, w ko\u0144cu otworzy\u0142a SMS-a. Przeczyta\u0142a go. Spojrza\u0142a na niego raz jeszcze, potem jeszcze raz. Tak. Victor si\u0119 nie zmieni\u0142. Nigdy. Ani troch\u0119. Zaprasza j\u0105 na sw\u00f3j w\u0142asny \u015blub. I pisze tak jadowicie, \u017ce mo\u017ce\u2026 mo\u017ce kt\u00f3ry\u015b z go\u015bci j\u0105 \u201eugryzie\u201d. Bo ona sama\u2026 ona sama nigdy nie b\u0119dzie w stanie sama zaaran\u017cowa\u0107 swojego szcz\u0119\u015bcia.<\/p>\n\n\n\n<p>Ile\u017c z\u0142a! Jaki\u017c gwa\u0142towny gniew j\u0105 ogarn\u0105\u0142 w tej chwili! \u0141zy nap\u0142yn\u0119\u0142y jej do oczu. No, poczekaj tylko. No, poczekaj tylko, Vityusik. Na pewno co\u015b wymy\u015bl\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Emma podnios\u0142a wzrok. I znowu wpad\u0142 na w\u0142\u00f3cz\u0119g\u0119 przy stawie. Wysoki. Dostojny. Wcale nie stary, nawiasem m\u00f3wi\u0105c. Co? Co za pomys\u0142! W\u0142a\u015bnie dosta\u0142a pensj\u0119 i premi\u0119. I mia\u0142a pieni\u0105dze. A on\u2026 ewidentnie potrzebowa\u0142 pieni\u0119dzy! Emma zdecydowanie wsta\u0142a z \u0142awki. I skierowa\u0142a si\u0119 prosto do m\u0119\u017cczyzny. &#8212; Cze\u015b\u0107. Spojrza\u0142 na ni\u0105 ze zdumieniem. Potem niepewnie skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105. &#8212; Cze\u015b\u0107\u2026 &#8212; Mam\u2026 do pana spraw\u0119. &#8212; Stara\u0142a si\u0119 m\u00f3wi\u0107 spokojnie. &#8212; Potrzebuje pan pieni\u0119dzy, prawda? Zap\u0142ac\u0119. Dobrze zap\u0142ac\u0119. M\u0119\u017cczyzna zn\u00f3w uni\u00f3s\u0142 brwi, tym razem z wyra\u017an\u0105 ciekawo\u015bci\u0105. &#8212; Mam nadziej\u0119\u2026 \u017ce nie b\u0119d\u0119 musia\u0142 nikogo zabi\u0107? &#8212; B\u0119dziesz! &#8212; wyrzuci\u0142a nagle Emma, \u200b\u200bnie spodziewaj\u0105c si\u0119 takiej odpowiedzi. &#8212; Ale\u2026 wy\u0142\u0105cznie w sensie moralnym. Nie martw si\u0119. W\u0142\u00f3cz\u0119ga Giennadij roze\u015bmia\u0142 si\u0119. Serdecznym \u015bmiechem. &#8212; Uff! No to mnie pan wystraszy\u0142! &#8212; Otar\u0142 \u0142zy, kt\u00f3re nap\u0142yn\u0119\u0142y mu do oczu od \u015bmiechu. &#8212; No to m\u00f3w! Co masz zrobi\u0107? Emma by\u0142a zaskoczona, widz\u0105c jego z\u0119by \u2013 nawet \u015bnie\u017cnobia\u0142e. Niespodziewane! Niekt\u00f3rzy maj\u0105 tyle szcz\u0119\u015bcia! Gdyby nie by\u0142 bezdomny, nigdy by nie uwierzy\u0142a, \u017ce \u200b\u200bbez drogich klinik i lic\u00f3wek nie da si\u0119 osi\u0105gn\u0105\u0107 tak ol\u015bniewaj\u0105cej bieli\u2026 Bezdomny, kt\u00f3rego spotkali, mia\u0142 niewiele poni\u017cej czterdziestki. I wcale nie wygl\u0105da\u0142 na\u2026 wyczerpanego. I, co najwa\u017cniejsze, nie by\u0142 pijany! \u2014 Usi\u0105d\u017amy \u2014 zasugerowa\u0142a Emma. \u2014 A ja ci wszystko, wszystko opowiem. Usiad\u0142a znowu na \u0142awce i, niepewnie, opowiedzia\u0142a mu troch\u0119, og\u00f3lnie, o swoim \u017cyciu. O by\u0142ym m\u0119\u017cu. O rozwodzie. A potem pokaza\u0142a mu SMS-a. Bezdomny, Giennadij, przeczyta\u0142 go. I z jakiego\u015b powodu u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 szeroko. \u2014 Mo\u017ce\u2026 po prostu nie i\u015b\u0107? \u2014 zapyta\u0142, patrz\u0105c na staw. \u2014 I da\u0107 mu pow\u00f3d, \u017ceby my\u015bla\u0142, \u017ce wszystko jest tak, jak m\u00f3wi? \u017be ma racj\u0119? &#8212; Ja\u2026 po prostu nie mia\u0142am zamiaru nikogo szuka\u0107! &#8212; Emma machn\u0119\u0142a r\u0119k\u0105. &#8212; Teraz jestem bardzo szcz\u0119\u015bliwa sama! Naprawd\u0119! Po takim ma\u0142\u017ce\u0144stwie\u2026 No c\u00f3\u017c, po prostu nie chc\u0119 z nikim mieszka\u0107! W og\u00f3le! Ale rozumiesz\u2026 wszyscy tam s\u0105! Ca\u0142a jego rodzina! Ju\u017c wiedz\u0105, jaka jestem! Chocia\u017c z wieloma z nich mieli\u015bmy dobre stosunki! Po prostu\u2026 potrzebowa\u0142am\u2026 czego\u015b! Czego\u015b do roboty! &#8212; Rozumiem. &#8212; Giennadij skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105. Ze zrozumieniem. &#8212; Chcesz to zako\u0144czy\u0107? Odwa\u017cnie? &#8212; Tak! Chyba tak! &#8212; Skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105. &#8212; Nic nas ju\u017c nie \u0142\u0105czy! No, absolutnie nic! A je\u015bli dowie si\u0119, \u017ce nie przyjecha\u0142am sama\u2026 to mam nadziej\u0119, \u017ce w ko\u0144cu zostawi mnie w spokoju! Na zawsze! Giennadij skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105 ponownie, bardziej zamy\u015blony. &#8212; Dobrze\u2026 Pomog\u0119 ci. Um\u00f3wili\u015bmy si\u0119. Ale idziesz\u2026 na \u015blub? Za dwa dni? I jak widzisz\u2026 nie mam prawie w co si\u0119 ubra\u0107! Co do fraka\u2026 Nie mog\u0119 powiedzie\u0107 na pewno, nie mam. &#8212; Wszystko za\u0142atwi\u0119! &#8212; powiedzia\u0142a Emma pewnie, nawet troch\u0119 za g\u0142o\u015bno. &#8212; Niedawno dosta\u0142am wyp\u0142at\u0119. Z niez\u0142\u0105 premi\u0105! Wi\u0119c kupimy wszystko! A co do fraka, swoj\u0105 drog\u0105\u2026 Niez\u0142y pomys\u0142! Mo\u017cemy go wypo\u017cyczy\u0107!<\/p>\n\n\n\n<p>Emma milcza\u0142a przez chwil\u0119, my\u015bl\u0105c. Wi\u0119c\u2026 Co dalej? Nie mo\u017ce go tu zostawi\u0107? Na samym \u015brodku parku? Jak b\u0119dzie go p\u00f3\u017aniej szuka\u0107? Nie wymienili si\u0119 numerami telefon\u00f3w\u2026 To dziwne. I podejrzane. Spojrza\u0142a na Giennadija jeszcze raz, uwa\u017cnie, spod brwi. Och\u2026 co ona robi? Bo\u017ce\u2026 Ale to\u2026 Nie mog\u0119 nikomu powiedzie\u0107! Ani jednej \u017cywej duszy! &#8212; Giennadij\u2026 \u017beby\u015bmy si\u0119 nie zgubili\u2026 no c\u00f3\u017c, wszystko mo\u017ce si\u0119 zdarzy\u0107\u2026 Proponuj\u0119, \u017ceby\u015b zosta\u0142a u mnie na par\u0119 dni! U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. Tak\u2026 niespodziewanie. I kusz\u0105co. &#8212; Wiesz co? Lepiej daj mi sw\u00f3j adres. Na kartce. A przyjd\u0119 wieczorem. Nie martw si\u0119. &#8212; Mam jeszcze kilka spraw\u2026 do za\u0142atwienia, rozumiesz? &#8212; Giennadij u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119, a w jego oczach b\u0142ysn\u0105\u0142 b\u0142ysk. &#8212; Nie martw si\u0119, Emma. Nie zawiod\u0119 ci\u0119. Daj\u0119 ci s\u0142owo. Na pewno przyjd\u0119. Emma, \u200b\u200bwci\u0105\u017c nieco zaskoczona jego spokojem i nag\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 siebie, szybko zapisa\u0142a sw\u00f3j adres na skrawku papieru. Dr\u017c\u0105cymi r\u0119kami poda\u0142a mu go. Po\u017cegna\u0142a si\u0119 niezr\u0119cznie. I odesz\u0142a. Nastr\u00f3j by\u0142, delikatnie m\u00f3wi\u0105c, obrzydliwy. I co\u2026 Wygl\u0105da\u0142o na to, \u017ce jej m\u0105\u017c jednak mia\u0142 racj\u0119. Nawet bezdomny si\u0119 od niej odsun\u0105\u0142. Uciek\u0142. Emma by\u0142a stuprocentowo pewna, \u017ce \u200b\u200bnie przyjdzie. On po prostu\u2026 gra\u0142 z ni\u0105, \u017ceby si\u0119 jej grzecznie pozby\u0107. Oto ca\u0142a historia.<\/p>\n\n\n\n<p>Wieczorem z przyzwyczajenia ugotowa\u0142a lekk\u0105 kolacj\u0119. No c\u00f3\u017c, dla siebie, oczywi\u015bcie. Wzi\u0119\u0142a prysznic. Na szcz\u0119\u015bcie jutro mia\u0142a wolne. Wi\u0119c mog\u0142a troch\u0119 odpocz\u0105\u0107. Obejrze\u0107 film, w ko\u0144cu. Usiad\u0142a ju\u017c wygodnie w fotelu, otulona ulubionym kocem, gdy nagle\u2026 nagle zadzwoni\u0142 dzwonek do drzwi. Pewnie s\u0105siadka. Katiusza. Zawsze jej czego\u015b brakowa\u0142o. I zawsze wieczorem. Albo nawet p\u00f3\u017ano w nocy. Emma otworzy\u0142a drzwi z rutynowym u\u015bmiechem. &#8212; No, Katiusza? Co masz tym razem? S\u00f3l? Cukier? I wtedy\u2026 u\u015bmiech znikn\u0105\u0142 jej z twarzy. Instynktownie, gwa\u0142townie naci\u0105gn\u0119\u0142a r\u0105bek szlafroka, narzuci\u0142a go na pi\u017cam\u0119 i szczelnie zapi\u0119\u0142a. Na progu sta\u0142a\u2026 Giena. Ta sama. Z parku. &#8212; Och! A ja\u2026 W og\u00f3le si\u0119 ciebie nie spodziewa\u0142am! &#8212; Wypu\u015bci\u0142a powietrze, wci\u0105\u017c nie wierz\u0105c w\u0142asnym oczom. &#8212; Nie rozumiesz? \u2014 Giena unios\u0142a brew. W jego oczach ta\u0144czy\u0142y jakie\u015b \u015bmieszne diabe\u0142ki. \u2014 Ty sam\u2026 zapyta\u0142. Emma szybko, a nawet nieco nerwowo, wci\u0105gn\u0119\u0142a go do \u015brodka, na korytarz i pospiesznie zatrzasn\u0119\u0142a drzwi. \u2014 Tak, sama ci\u0119 prosi\u0142am! To prawda! Ale! W\u0142a\u015bciwie by\u0142am absolutnie pewna, \u017ce \u200b\u200bnie przyjdziesz! \u2014 By\u0142a troch\u0119 zawstydzona, odwracaj\u0105c wzrok. \u2014 Wiesz\u2026 Nawet uzna\u0142am, \u017ce m\u00f3j m\u0105\u017c ma racj\u0119 i generalnie\u2026 odstraszam wszystkich! Od siebie!<\/p>\n\n\n\n<ul class=\"wp-block-list\">\n<li>I\u2026 przepraszam. \u017be tak pomy\u015bla\u0142a\u015b. Po prostu troch\u0119\u2026 sp\u00f3\u017ani\u0142am si\u0119 z interesami. &#8212; Zjesz kolacj\u0119? &#8212; zapyta\u0142a Emma, \u200b\u200bczuj\u0105c, jak jej policzki oblewaj\u0105 si\u0119 rumie\u0144cem. &#8212; Je\u015bli to mo\u017cliwe, &#8212; Gena u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 od ucha do ucha. &#8212; Herbata czy kawa?<\/li>\n<\/ul>\n\n\n\n<p>Atmosfera w kuchni by\u0142a tak przytulna, tak domowa, \u017ce \u200b\u200bsprzyja\u0142a najbardziej intymnym rozmowom. I oczywi\u015bcie zacz\u0119li rozmawia\u0107. Przy fili\u017cance herbaty i resztkach obiadu Emmy. Kiedy Emma zapyta\u0142a, jak to si\u0119 sta\u0142o, jak wyl\u0105dowa\u0142 na ulicy, Gena jako\u015b\u2026 smutno si\u0119 u\u015bmiechn\u0119\u0142a. U\u015bmiech by\u0142 wymuszony. \u201eCzy mo\u017cemy na razie zostawi\u0107 to pytanie?\u201d zapyta\u0142, patrz\u0105c gdzie\u015b w bok. \u201eP\u00f3\u017aniej, troch\u0119 p\u00f3\u017aniej, na pewno. Na pewno ci wszystko opowiem. Obiecuj\u0119\u201d. Skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105 lekko, bez zb\u0119dnych pyta\u0144. Ze zrozumieniem. \u201eOczywi\u015bcie. Wybacz. Nie\u2026 powinnam by\u0142a pyta\u0107. To\u2026 nie moja sprawa\u201d. W kuchni przygotowa\u0142a Genowi \u0142\u00f3\u017cko na starym sk\u0142adanym \u0142\u00f3\u017cku stoj\u0105cym na balkonie. Zaproponowa\u0142a nawet, \u017ce sama si\u0119 na nim po\u0142o\u017cy i ust\u0105pi mu swoje \u0142\u00f3\u017cko w pokoju, jako go\u015bciowi. Ale on nawet si\u0119 oburzy\u0142, machaj\u0105c r\u0119kami. \u201eCo ty wyprawiasz?! Zwariowa\u0142e\u015b?! Kobieta b\u0119dzie spa\u0142a na jakim\u015b sk\u0142adanym \u0142\u00f3\u017cku, a ja\u2026 wezm\u0119 twoje?! Nie! Nigdy! Nawet o tym nie my\u015bl! Czu\u0142a si\u0119 tak dobrze. Czu\u0107 tak\u0105\u2026 trosk\u0119. Tutaj, nawet od bezdomnego. Chocia\u017c teraz, w domu, w samej koszulce i spodniach, bez tego ca\u0142ego ulicznego brudu, wygl\u0105da\u0142 najmniej jak bezdomny. Bardziej jak\u2026 jaki\u015b znany aktor. Albo model z ok\u0142adki magazynu. Ciekawe\u2026 co si\u0119 z nim w og\u00f3le sta\u0142o? Co go sk\u0142oni\u0142o do takiego \u017cycia? Nast\u0119pnego dnia poszli na zakupy. \u017beby przygotowa\u0107 si\u0119 do \u015blubu. Emma, \u200b\u200bjak si\u0119 okazuje, nie \u015bmia\u0142a si\u0119 tak od dwustu lat! Serdeczne! Do \u0142ez! Zebra\u0142a si\u0119 nawet na odwag\u0119 i zaci\u0105gn\u0119\u0142a Gien\u0119 do kawiarni, cho\u0107 ten wyra\u017anie si\u0119 opiera\u0142, m\u00f3wi\u0105c, \u017ce to niewygodne. Co prawda, w\u0142a\u015bciciel niemal natychmiast ruszy\u0142 w ich stron\u0119. Tak wa\u017cny, z nad\u0119tymi policzkami. Prawdopodobnie po to, \u017ceby ich poprosi\u0107, a mo\u017ce nawet wyrzuci\u0107. Ale natkn\u0105wszy si\u0119 na spok\u00f3j Giennadija, Nieust\u0119pliwym spojrzeniem zatrzyma\u0142 si\u0119 w miejscu. Zdezorientowany. Potem\u2026 powoli si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142 i pospiesznie wyszed\u0142. Emma by\u0142a po prostu w\u015bciek\u0142a. \u201eNiech wejdzie!\u201d prychn\u0119\u0142a, zaciskaj\u0105c pi\u0119\u015bci pod sto\u0142em. \u201ePowiedzia\u0142abym mu wszystko! Prosto w twarz! A co, je\u015bli kto\u015b jest bezdomny i nie ma co je\u015b\u0107?! I to za w\u0142asne pieni\u0105dze, nawiasem m\u00f3wi\u0105c?! On o nic nie prosi! Nie jest brudny! Nie \u015bmierdzi! Siedzi cicho! Zachowuje si\u0119 przyzwoicie! Co z nim nie tak?! \u201eEmma?\u201d Gena spojrza\u0142a na ni\u0105 z trosk\u0105. \u201eWydajesz si\u0119\u2026 zdenerwowana? Tylko si\u0119 u\u015bmiecha\u0142a\u015b, a teraz\u2026 zrobi\u0142a\u015b si\u0119 czarniejsza ni\u017c chmury burzowe\u201d. \u201eOch, nie zwracaj na to uwagi!\u201d Machn\u0119\u0142a r\u0119k\u0105. \u201eTo wszystko moje\u2026 wyostrzone poczucie sprawiedliwo\u015bci! Dlaczego przyszed\u0142 do nas?! \u017beby wyrazi\u0107 swoje niezadowolenie?! I co zrobi\u0142y\u015bmy?! \u201eOn ci\u0119 zobaczy\u0142.\u201d \u2013 powiedzia\u0142a Gena po prostu, bez \u017cadnej intonacji. \u2013 I co z tego? \u2013 Emma unios\u0142a r\u0119ce, o ma\u0142o co nie przewracaj\u0105c kubka. \u2013 Nic mu nie zrobi\u0142a\u015b! \u2013 Nagle spojrza\u0142a na Gen\u0119 uwa\u017cnie, uwa\u017cnie. \u2013 I co z tego? Czy\u2026 powiedzia\u0142aby\u015b mu co\u015b w odpowiedzi? \u2013 No c\u00f3\u017c\u2026 \u2013 U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. U\u015bmiech wyszed\u0142 jako\u015b tajemniczo. \u2013 By\u0107 mo\u017ce. Emma kontynuowa\u0142a, jakby go nie s\u0142ysza\u0142a. \u2013 Oczywi\u015bcie, nikt nie jest ubezpieczony od niczego! Niech my\u015bli o tym, \u017ceby nigdy\u2026 nigdy nie trafi\u0107 na ulic\u0119! Wiesz\u2026 Ja generalnie wszystkim takim w\u0142a\u015bcicielom bym si\u0119 przypodoba\u0142a\u2026 no c\u00f3\u017c,catering\u2026 raz dziennie\u2026 rozdawa\u0107 darmowe obiady! No, niech to b\u0119d\u0105 tylko dwie, trzy osoby bezdomne! Nie wszyscy! Ale to\u2026 taka wielka sprawa! Zw\u0142aszcza zim\u0105! &#8212; No\u2026 &#8212; Gena skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105. &#8212; To by\u0142oby super. Zgadzam si\u0119. Wszystko kupowali do\u015b\u0107 szybko. Emma zawsze mia\u0142a wyrze\u017abion\u0105 sylwetk\u0119, ubrania le\u017ca\u0142y na niej idealnie, podkre\u015blaj\u0105c wszystkie jej atuty. A Gena\u2026 absolutnie wszystko mu pasowa\u0142o! Wszystko, co przymierza\u0142! Jakby szyte na miar\u0119! Emma nawet pomy\u015bla\u0142a: \u201eNo, facet nie mo\u017ce by\u0107\u2026 no, taki\u2026 przystojny!\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Rano, tu\u017c przed p\u00f3j\u015bciem na ten g\u0142upi \u015blub, by\u0142a wyra\u017anie zdenerwowana. Trz\u0119s\u0142y jej si\u0119 r\u0119ce, motyle w brzuchu lata\u0142y. Teraz naprawd\u0119 nie rozumia\u0142a, po co tam jedzie? Komu i co chce udowodni\u0107? Sobie? Swojemu by\u0142emu? Wczoraj wieczorem kurier przyni\u00f3s\u0142 zaproszenie. Na dwoje. A Gena, widz\u0105c, jak cierpi, jak w\u0105tpi, jak rozwa\u017ca w my\u015blach wszystkie za i przeciw, powiedzia\u0142a: &#8212; Emmo, pos\u0142uchaj mnie uwa\u017cnie. Musisz zamkn\u0105\u0107 t\u0119 spraw\u0119. Raz na zawsze. I odpu\u015bci\u0107. I po to\u2026 musisz p\u00f3j\u015b\u0107 na ten \u015blub. I\u2026 zab\u0142ysn\u0105\u0107 tam tak bardzo! Tak, \u017ceby nawet panna m\u0142oda i pan m\u0142ody ich przy\u0107mili! Sprawi\u0107, \u017ceby si\u0119 ud\u0142awili z zazdro\u015bci! &#8212; My\u015blisz? &#8212; U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119, ale u\u015bmiech by\u0142 jako\u015b niepewny. &#8212; A ja ju\u017c\u2026 zacz\u0119\u0142am w\u0105tpi\u0107\u2026 \u017ce robi\u0119 wszystko dobrze\u2026 Mo\u017ce powinnam o tym zapomnie\u0107? &#8212; No c\u00f3\u017c\u2026 Oczywi\u015bcie, to ty musisz zdecydowa\u0107. &#8212; Gena wzruszy\u0142a ramionami. &#8212; To twoje \u017cycie. Ale wydaje mi si\u0119\u2026 po dzisiejszej podr\u00f3\u017cy\u2026 mog\u0119 bezpiecznie\u2026 zablokowa\u0107 numer mojego by\u0142ego m\u0119\u017ca. I zapomnie\u0107 o nim. Raz na zawsze. I nigdy wi\u0119cej o nim nie my\u015ble\u0107. Podjechali taks\u00f3wk\u0105 pod restauracj\u0119. Na ulicy nie by\u0142o \u017cywej duszy. Emma odetchn\u0119\u0142a z ulg\u0105. Nie nosi\u0142a obcas\u00f3w od tysi\u0105ca lat, na Boga, a i tak wyra\u017anie si\u0119 chwia\u0142a. No c\u00f3\u017c, w domu pewnie b\u0119dzie \u0142atwiej. Gena natychmiast, bez zb\u0119dnych ceregieli, poda\u0142 jej \u0142okie\u0107. I chodzenie sta\u0142o si\u0119\u2026 po prostu niepor\u00f3wnywalnie wygodniejsze. Jej nogi powoli przypomnia\u0142y sobie, jak to jest chodzi\u0107 poprawnie na wysokich obcasach, a Emma ju\u017c pewnie pokonywa\u0142a szerokie stopnie, bez dawnego chwiania si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Zamar\u0142a mimowolnie w przestronnym holu. Jej by\u0142y m\u0105\u017c\u2026 je\u015bli by\u0142o jedno miejsce, w kt\u00f3rym nie szcz\u0119dzi\u0142 pieni\u0119dzy, to w\u0142a\u015bnie tutaj. Restauracja by\u0142a ewidentnie bardzo droga i elegancka. A s\u0105dz\u0105c po d\u017awi\u0119kach i postaciach migaj\u0105cych w drzwiach, hol by\u0142 ju\u017c pe\u0142en ludzi. Gena spojrza\u0142a na ni\u0105. W jego oczach b\u0142yszcza\u0142a gotowo\u015b\u0107, a nawet pewna siebie rado\u015b\u0107. \u201eNo i co? Idziemy?\u201d \u201eChod\u017amy\u201d. Emma u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 i skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105. Niepok\u00f3j troch\u0119 opad\u0142. Przez chwil\u0119 trzyma\u0142 jej d\u0142onie w swoich. \u015acisn\u0105\u0142 je mocno, zach\u0119caj\u0105co. \u201eEmma. Pami\u0119taj. Przysz\u0142a\u015b tu, \u017ceby b\u0142yszcze\u0107. Po prostu, \u017ceby cieszy\u0107 si\u0119 wieczorem. \u017beby si\u0119 zrelaksowa\u0107. I nie ma znaczenia, dlaczego ci\u0119 tu zaprosi\u0142. Rozumiesz?\u201d \u201eRozumiem\u201d. Skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105, patrz\u0105c mu w oczy. \u201eDzi\u0119kuj\u0119. Za wszystko\u201d. \u201eTy?\u201d Gena lekko unios\u0142a brew, w jego oczach pojawi\u0142 si\u0119 b\u0142ysk. \u2014 Co \u201ety\u201d? Co ci jest? Jeste\u015bmy\u2026 no c\u00f3\u017c, jeste\u015bmy troch\u0119 par\u0105, prawda? Gena u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 ol\u015bniewaj\u0105co. A serce Emmy zabi\u0142o mocniej. Przez chwil\u0119 wydawa\u0142o jej si\u0119, \u017ce po prostu si\u0119 zatrzyma\u0142o. Tak. Giennadij wygl\u0105da\u0142 najmniej jak bezdomny na \u015bwiecie. Bardziej jak\u2026 jaki\u015b milioner z ok\u0142adki kolorowego magazynu. Tak bardzo si\u0119 zmieni\u0142. Weszli do sali. I\u2026 wszyscy zamarli. Jako\u015b, nagle\u2026 zapad\u0142a og\u0142uszaj\u0105ca cisza. Wszyscy na nich patrzyli. Od m\u0142odych do starych. Absolutnie wszyscy obecni. Emma widzia\u0142a, jak usta Wiktora powoli, wr\u0119cz nierealistycznie powoli, si\u0119 otwiera\u0142y. Go\u015bcie r\u00f3wnie\u017c wydawali si\u0119 by\u0107 nieco oszo\u0142omieni. Zastygli w najbardziej nieoczekiwanych pozach. Prawda, Emma nie mog\u0142a zrozumie\u0107 dlaczego? Co by\u0142o w nich takiego wyj\u0105tkowego, niezwyk\u0142ego, kiedy weszli do sali? Spojrza\u0142a z niepokojem na Gen\u0119, ale on tylko \u015bcisn\u0105\u0142 jej d\u0142o\u0144 zach\u0119caj\u0105co, uspokajaj\u0105c j\u0105. W ko\u0144cu Wiktor zdawa\u0142 si\u0119 otrz\u0105sn\u0105\u0107 z odr\u0119twienia, jakby zosta\u0142 pora\u017cony pr\u0105dem. Rzuci\u0142 si\u0119 ku nim. Szybko, niemal biegiem. \u201eGiennadij Aleksandrowicz!\u201d \u2013 wykrzykn\u0105\u0142, a w jego g\u0142osie s\u0142ycha\u0107 by\u0142o tyle\u2026 tyle szczerego szacunku! \u201eTak\u2026 tak si\u0119 ciesz\u0119, \u017ce ci\u0119 widz\u0119! Naprawd\u0119!\u201d \u201ePrzesta\u0144, Wiktorze Aleksandrowiczu. Po co ta zb\u0119dna ceremonia?\u201d Giena u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 delikatnie, ale pewnie. U\u015bmiech nie znika\u0142 z jego twarzy. \u201ePo prostu dotrzymuj\u0119 towarzystwa Emmie. Uprzejmie pozwoli\u0142a mi tu z sob\u0105 przyj\u015b\u0107\u201d. Emma sta\u0142a obok niego. I\u2026 nic nie rozumia\u0142a. Jedna my\u015bl ko\u0142ata\u0142a jej si\u0119 w g\u0142owie jak zdarta p\u0142yta. Giennadij Aleksandrowicz\u2026 Tak si\u0119 nazywa\u2026 bardzo, bardzo wa\u017cny szef. W\u0142a\u015bciciel tej samej firmy, w kt\u00f3rej pracowa\u0142 jej by\u0142y m\u0105\u017c! Ale jak?! Jak?! Jak m\u00f3g\u0142 sko\u0144czy\u0107\u2026 bezdomny?! Gdyby firma\u2026 nie tylko \u017cy\u0142a, ale prosperowa\u0142a! I nie by\u0142 jedyny taki! \u201eProsz\u0119\u2026 Prosz\u0119!\u201d \u2013 Wiktor spojrza\u0142 na ni\u0105 zmieszany. Potem na Gien\u0119. Jego wzrok b\u0142\u0105dzi\u0142 dooko\u0142a. \u2014 Szampan\u2026 Spokojnie! Czuj si\u0119 jak u siebie! Szybko, niemal w panice, wr\u00f3ci\u0142 do swojej narzeczonej. I w\u0142a\u015bnie tam, w\u0142a\u015bnie tam, zacz\u0119li si\u0119 o co\u015b k\u0142\u00f3ci\u0107, gor\u0105co, emocjonalnie, machaj\u0105c r\u0119kami. \u2014 Gena\u2026 \u2014 Emma by\u0142a w stanie tylko odetchn\u0105\u0107. \u2014 Emma, \u200b\u200b\u2014 Gena przechwyci\u0142a dwa kieliszki szampana od oszo\u0142omionego kelnera, kt\u00f3ry zamar\u0142 w pobli\u017cu. \u2014 Odejd\u017amy na chwil\u0119? Na taras? Wyszli na przestronny taras. Ch\u0142odne wieczorne powietrze troch\u0119 ich otrze\u017awi\u0142o. \u2014 No wi\u0119c to tyle, \u2014 zacz\u0119\u0142a Gena,Patrz\u0105c gdzie\u015b w dal, ponad drzewami parku. &#8212; Od dawna my\u015bla\u0142em, \u017ce nasze ukochane, pi\u0119kne miasto trzeba\u2026 oczy\u015bci\u0107. Z czego? Z nadmiaru bezdomnych. Jest ich tak wielu. Zbyt wielu. A ja chodz\u0119 ju\u017c tydzie\u0144\u2026 \u017cyj\u0105c w\u015br\u00f3d nich. Jak oni. Chcia\u0142em zrozumie\u0107\u2026 czego naprawd\u0119 potrzebuj\u0105. Czego im najbardziej brakuje. Jak mog\u0119 im pom\u00f3c. \u017beby nie siedzieli na ka\u017cdym rogu z wyci\u0105gni\u0119t\u0105 r\u0119k\u0105. Przecie\u017c mam do\u015b\u0107 mo\u017cliwo\u015bci. Do\u015b\u0107 funduszy. \u017beby zbudowa\u0107 na przyk\u0142ad\u2026 No, co\u015b w rodzaju schroniska. Albo pensjonat dla nich. Ale chcia\u0142em zobaczy\u0107 wszystko\u2026 od \u015brodka. Na w\u0142asne oczy. A potem\u2026 &#8212; Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niej i u\u015bmiechn\u0105\u0142. &#8212; Podesz\u0142a do mnie \u0142adna, zdenerwowana kobieta\u2026 No c\u00f3\u017c, nie mog\u0142em odm\u00f3wi\u0107! Przepraszam. Ale zwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 do\u2026 bezdomnego! Chocia\u017c na pewno bym ci pom\u00f3g\u0142 w zwyk\u0142ym \u017cyciu! Tobie\u2026 Po prostu nie spos\u00f3b ci odm\u00f3wi\u0107! Niczego! Musia\u0142em wi\u0119c gra\u0107 t\u0119 rol\u0119 jeszcze przez kilka dni! \u017beby nie zepsu\u0107 twojego s\u0142odkiego, spontanicznego pomys\u0142u. Emma spojrza\u0142a na niego. Przera\u017cona. W\u0142a\u015bnie! Wi\u0119c\u2026 On jest tym samym Giennadijem Aleksandrowiczem! &#8212; Wi\u0119c to znaczy, \u017ce ty\u2026 jeste\u015b tym samym Giennadijem Aleksandrowiczem? &#8212; Wypu\u015bci\u0142a powietrze, jakby zabrak\u0142o jej powietrza. &#8212; W\u0142a\u015bnie\u2026 I co ja\u2026 mam teraz zrobi\u0107?! Gienna si\u0119 roze\u015bmia\u0142a. Lekko. Rado\u015bnie. &#8212; Co masz na my\u015bli? &#8212; Podszed\u0142 bli\u017cej. &#8212; Chod\u017a! Baw si\u0119 dobrze! Ciesz si\u0119 wieczorem! Mog\u0119 ci\u0119 prosi\u0107 do ta\u0144ca? Ju\u017c teraz?<\/p>\n\n\n\n<p>Emma si\u0119 u\u015bmiechn\u0119\u0142a. U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 i zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce kwiaty rozkwit\u0142y w jej duszy. Rado\u015b\u0107 przepe\u0142ni\u0142a j\u0105, przyt\u0142oczy\u0142a. Wr\u00f3cili do sali. A Gena wirowa\u0142a z ni\u0105 w walcu. W powolnym ta\u0144cu. A gdy taniec prawie si\u0119 sko\u0144czy\u0142, nachyli\u0142 si\u0119 do jej ucha. Jego g\u0142os by\u0142 cichy. I\u2026 troch\u0119 szorstki, jak sam kiedy\u015b powiedzia\u0142. &#8212; Mo\u017ce teraz wydam ci si\u0119\u2026 troch\u0119 szorstki\u2026 Ale\u2026 moim najwi\u0119kszym, najwi\u0119kszym pragnieniem\u2026 jest z\u0142apa\u0107 ci\u0119\u2026 tutaj\u2026 i zabra\u0107 ci\u0119 do siebie\u2026 na zawsze. Teraz. Emma si\u0119 roze\u015bmia\u0142a. Szcz\u0119\u015bliwie. Spojrza\u0142a mu w oczy. &#8212; Troch\u0119 mnie przera\u017casz! &#8212; powiedzia\u0142a, ale w jej g\u0142osie nie by\u0142o ani krzty strachu. Tylko szcz\u0119\u015bcie. &#8212; Czy mog\u0119\u2026 i\u015b\u0107 sama? No\u2026 \u017ceby\u015b mnie tak nie z\u0142apa\u0142a? Sama? Gena zatrzyma\u0142a si\u0119. Na samym \u015brodku ta\u0144cz\u0105cych par. Na samym \u015brodku sali. A on spojrza\u0142 na ni\u0105 nieufnie. &#8212; M\u00f3wisz powa\u017cnie? &#8212; Tak. Absolutnie. Z\u0142apa\u0142 j\u0105 za r\u0119k\u0119. Ju\u017c delikatnie, ale bardzo stanowczo. I nie zwracaj\u0105c najmniejszej uwagi na czyje\u015b spojrzenia ani szepty za plecami, szybko podszed\u0142 do drzwi. A Emma by\u0142a absolutnie pewna: wszystkie jej problemy. Wszystkie z\u0142e my\u015bli\u2026 Ca\u0142a ta negatywno\u015b\u0107\u2026 Pozosta\u0142a tam, daleko, daleko w tyle. Bo obok niej\u2026 najlepszy. Najwspanialszy m\u0119\u017cczyzna.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Emma zobaczy\u0142a SMS-a, gdy w ko\u0144cu dotar\u0142a do swojej ulubionej \u0142awki w parku. Zerkn\u0119\u0142a na kom\u00f3rk\u0119. Nie. Nie on. Czego ten stary dziad \n<a class=\"moretag\" href=\"https:\/\/central.biz.ua\/?p=94\"> [...]<\/a>","protected":false},"author":1,"featured_media":95,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-94","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-blog"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/94","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=94"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/94\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":96,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/94\/revisions\/96"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/95"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=94"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=94"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=94"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}