{"id":665,"date":"2025-09-02T13:34:20","date_gmt":"2025-09-02T13:34:20","guid":{"rendered":"https:\/\/central.biz.ua\/?p=665"},"modified":"2025-09-02T13:34:20","modified_gmt":"2025-09-02T13:34:20","slug":"moj-maz-poszedl-do-sasiadki-i-po-7-miesiacach-ona-sie-pojawila-i-zazadala-zebysmy-oddali-mu-nasze-mieszkanie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/central.biz.ua\/?p=665","title":{"rendered":"M\u00f3j m\u0105\u017c poszed\u0142 do s\u0105siadki i po 7 miesi\u0105cach ona si\u0119 pojawi\u0142a i za\u017c\u0105da\u0142a, \u017ceby\u015bmy oddali mu nasze mieszkanie."},"content":{"rendered":"\n<p>Siedzia\u0142am w kuchni, mechanicznie mieszaj\u0105c moj\u0105 d\u0142ugo zimn\u0105 herbat\u0119. Stary zegar na \u015bcianie odlicza\u0142 czas, jego tykanie odbija\u0142o si\u0119 echem w moich skroniach niczym monotonne przypomnienie \u2013 min\u0105\u0142 miesi\u0105c, odk\u0105d jestem sama. Miesi\u0105c, odk\u0105d Wiktor spakowa\u0142 swoje rzeczy i wyjecha\u0142. Do niej. Do Larisy z trzeciego pi\u0119tra.<br>\u201eGalya, zrozum, tak b\u0119dzie lepiej dla wszystkich\u201d \u2013 powiedzia\u0142 wtedy, upychaj\u0105c koszule do starej walizki. \u201eTy i ja jeste\u015bmy obcy od dawna\u201d.<br>Trzydzie\u015bci lat wsp\u00f3lnego \u017cycia zmie\u015bci\u0142o si\u0119 w jednym zdaniu. Trzydzie\u015bci lat gotowania mu barszczu, prasowania mu koszul, znoszenia jego wybuch\u00f3w gniewu i chwil milczenia. Kiedy\u015b my\u015bla\u0142am, \u017ce to mi\u0142o\u015b\u0107 \u2013 znosi\u0107, wybacza\u0107, dostosowywa\u0107 si\u0119.<br>\u201eRozumiesz, \u017ce to nic powa\u017cnego, prawda?\u201d \u2013 zapyta\u0142am wtedy, pr\u00f3buj\u0105c zachowa\u0107 godno\u015b\u0107. \u201eW twoim wieku ugania\u0107 si\u0119 za m\u0142od\u0105 s\u0105siadk\u0105\u2026<br>\u201d \u201eLarisa mnie rozumie\u201d \u2013 warkn\u0105\u0142. \u201ePrzy niej czuj\u0119 si\u0119 \u017cywa.<br>\u017bywa. A co ze mn\u0105, nie\u017cyw\u0105? Trzydzie\u015bci lat powolnego ga\u015bni\u0119cia \u2013 tak to widzia\u0142. Patrzy\u0142am, jak odchodzi, i co\u015b we mnie p\u0119k\u0142o. Nie serce \u2013 nie, co\u015b g\u0142\u0119bszego. Jakby p\u0119k\u0142a niewidzialna ni\u0107 \u0142\u0105cz\u0105ca mnie z moim poprzednim \u017cyciem.<br>Pierwsze tygodnie \u017cy\u0142am na autopilocie. Budzi\u0142am si\u0119, sz\u0142am do pracy w bibliotece, wraca\u0142am do pustego mieszkania. S\u0105siedzi szeptali za moimi plecami, niekt\u00f3rzy pr\u00f3bowali mnie pocieszy\u0107. Ale ja nie chcia\u0142am \u017cadnego pocieszenia ani lito\u015bci.<br>\u201eGalina Pietrowna, trzymaj si\u0119\u201d \u2013 powiedzia\u0142a mi Nina Stiepanowna z s\u0105siedniego budynku. \u201eM\u0119\u017cczy\u017ani \u2013 wszyscy tacy s\u0105. Siwa broda \u2013 diabe\u0142 w \u017cebrach.\u201d<br>\u201eI spojrza\u0142am na swoje odbicie w lustrze i nie pozna\u0142am siebie. Kiedy sta\u0142am si\u0119 taka \u2013 blada, zrezygnowana, jakby blada? Kiedy pozwoli\u0142am sobie sta\u0107 si\u0119 cieniem w\u0142asnego m\u0119\u017ca?<br>Stopniowo co\u015b zacz\u0119\u0142o si\u0119 zmienia\u0107.<br>Najpierw zapisa\u0142am si\u0119 na basen \u2013 \u017ceby zaj\u0105\u0107 sobie wieczory. Potem kupi\u0142am karnet na angielski. Dzieci dzwoni\u0142y codziennie, ale stara\u0142am si\u0119 nie obarcza\u0107 ich swoimi problemami. Mia\u0142y swoje \u017cycie, swoje zmartwienia.<br>\u201eMamo, mo\u017ce zamieszkasz z nami?\u201d \u2013 zasugerowa\u0142a c\u00f3rka. \u201eSpodoba ci si\u0119 Petersburg<br>\u201d. \u201eNie, Lenoczko\u201d \u2013 odpowiedzia\u0142am. \u201eTo m\u00f3j dom. Ca\u0142e moje \u017cycie jest tutaj\u201d.<br>A teraz, siedem miesi\u0119cy p\u00f3\u017aniej, patrz\u0105c na swoje odbicie w ciemnym oknie, nagle zda\u0142am sobie spraw\u0119 \u2013 ju\u017c nie p\u0142acz\u0119 w nocy. Nie s\u0142ucham krok\u00f3w na schodach. Nie oczekuj\u0119, \u017ce si\u0119 opami\u0119ta i wr\u00f3ci.<br>Dopi\u0142am zimn\u0105 herbat\u0119 i po\u0142o\u017cy\u0142am si\u0119 spa\u0107, nie podejrzewaj\u0105c, \u017ce jutro wywr\u00f3ci ca\u0142e moje \u017cycie do g\u00f3ry nogami. Zn\u00f3w.<br>Dzwonek zadzwoni\u0142, kiedy robi\u0142am porann\u0105 herbat\u0119. Natarczywy, natarczywy \u2013 zupe\u0142nie inny ni\u017c delikatne wo\u0142ania s\u0105siad\u00f3w. Larisa sta\u0142a na progu, umalowana, w obcis\u0142ej sukience, z teczk\u0105 w r\u0119ku.<br>\u201eMusimy porozmawia\u0107\u201d \u2013 powiedzia\u0142a bez powitania, wchodz\u0105c do mieszkania. Pachnia\u0142a mocnymi perfumami i pewno\u015bci\u0105 siebie.<br>\u201eO czym?\u201d Machinalnie poprawi\u0142am szlafrok, czuj\u0105c si\u0119 nieswojo pod jej badawczym spojrzeniem.<br>\u201eW sprawie mieszkania\u201d \u2013 Larisa opad\u0142a na kuchenne krzes\u0142o, krzy\u017cuj\u0105c nogi. \u201eWiktor postanowi\u0142, \u017ce czas to sformalizowa\u0107. Ma prawo do po\u0142owy\u201d.<br>Co\u015b we mnie p\u0119k\u0142o. Zn\u00f3w. Ale tym razem to nie by\u0142 b\u00f3l, tylko z\u0142o\u015b\u0107.<br>\u201eCo masz na my\u015bli, m\u00f3wi\u0105c, \u017ce ma prawo?\u201d M\u00f3j g\u0142os zabrzmia\u0142 niespodziewanie stanowczo.<br>\u201eTo koniec\u201d \u2013 wyj\u0119\u0142a jakie\u015b papiery z teczki. \u201eTrzydzie\u015bci lat ma\u0142\u017ce\u0144stwa \u2013 wszystko, co nabyli\u015bmy, dzielimy po r\u00f3wno. Witia i ja planujemy si\u0119 pobra\u0107, jak tylko si\u0119 rozwiedzie. I chce zarejestrowa\u0107 swoj\u0105 po\u0142ow\u0119 mieszkania na moje nazwisko\u201d.<br>Spojrza\u0142am na ni\u0105 i nie mog\u0142am uwierzy\u0107 w\u0142asnym uszom. Ta kobieta, pi\u0119tna\u015bcie lat m\u0142odsza ode mnie, siedzia\u0142a w mojej kuchni i rozmawia\u0142a o moim mieszkaniu, jakby ju\u017c do niej nale\u017ca\u0142o.<br>\u201eLariso\u201d \u2013 powiedzia\u0142am powoli \u2013 \u201eczy Witia ci powiedzia\u0142a, sk\u0105d si\u0119 wzi\u0119\u0142o to mieszkanie?\u201d<br>Wzruszy\u0142a ramionami:<br>\u201eCo za r\u00f3\u017cnica? Maj\u0105tek wsp\u00f3lny dzieli si\u0119 po r\u00f3wno \u2013 takie jest prawo\u201d.<br>\u201eTo mieszkanie moich rodzic\u00f3w\u201d \u2013 poczu\u0142am narastaj\u0105c\u0105 fal\u0119 gniewu. \u201eDali mi je, zanim wysz\u0142am za m\u0105\u017c za Wiktora. I on doskonale o tym wie<br>\u201d. \u201eS\u0142uchaj, Galino\u201d \u2013 Larisa pochyli\u0142a si\u0119 do przodu. \u201eNie r\u00f3bmy tego dramatu. Witia powiedzia\u0142, \u017ce je\u015bli b\u0119dziesz uparta, p\u00f3jdziemy do s\u0105du. Nie chcesz procesu, prawda?\u201d<br>W tym momencie co\u015b we mnie drgn\u0119\u0142o. Jakby p\u0119k\u0142a ostatnia ni\u0107 \u0142\u0105cz\u0105ca mnie z moim poprzednim, uleg\u0142ym \u017cyciem.<br>\u201eWyno\u015b si\u0119 z mojego domu\u201d \u2013 powiedzia\u0142am cicho, ale stanowczo.<br>\u201eCo?<br>\u201d \u201eWyno\u015b si\u0119!\u201d Wsta\u0142am, czuj\u0105c, jak dr\u017c\u0105 mi r\u0119ce. \u201eI powiedz swojemu Witii, \u017ce je\u015bli chce procesu, to go b\u0119dzie mia\u0142. Nie jestem ju\u017c kobiet\u0105, kt\u00f3ra bezkrytycznie toleruje ka\u017cd\u0105 zniewag\u0119\u201d.<br>Larisa u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 szeroko, zbieraj\u0105c papiery:<br>\u201ePo\u017ca\u0142ujesz tego, stary g\u0142upcze. Wy\u015blemy ci\u0119 do domu\u201d.<br>Kiedy drzwi zatrzasn\u0119\u0142y si\u0119 za ni\u0105, opad\u0142am na krzes\u0142o i wybuchn\u0119\u0142am p\u0142aczem. Ale to nie by\u0142y \u0142zy rozpaczy \u2013 to by\u0142y \u0142zy w\u015bciek\u0142o\u015bci i determinacji.<br>Tego samego dnia zadzwoni\u0142am do mojej przyjaci\u00f3\u0142ki Tamary \u2013 pracowa\u0142a w kancelarii prawnej.<br>\u2013 Galoczka, dobrze zrobi\u0142a\u015b, kontaktuj\u0105c si\u0119 z nami \u2013 powiedzia\u0142a, przegl\u0105daj\u0105c dokumenty mieszkania. \u2013 Akt darowizny od rodzic\u00f3w to niepodwa\u017calny argument. Takiego maj\u0105tku nie dzieli si\u0119 w przypadku rozwodu.<br>Siedzia\u0142am w jej gabinecie, patrz\u0105c na stosy teczek na p\u00f3\u0142kach. Tamara szybko pisa\u0142a co\u015b na komputerze.<br>\u2013 Wiesz, co mnie najbardziej zadziwia? \u2013 Spojrza\u0142a na mnie znad okular\u00f3w. \u2013 Twoja Vitka doskonale wie, \u017ce mieszkanie jest tylko twoje. Po prostu z przyzwyczajenia postanowi\u0142, \u017ce mu ulegniesz.<br>Te s\u0142owa uderzy\u0142y mnie w sedno. Ca\u0142e \u017cycie ulega\u0142am \u2013 w drobnych i wa\u017cnych sprawach. Kiedy nalega\u0142, \u017cebym rzuci\u0142a studia. Kiedy sprzeda\u0142am fortepian mamy, bo \u201ezajmowa\u0142 za du\u017co miejsca\u201d. Kiedy by\u0142em jedynym zarz\u0105dc\u0105 naszego rodzinnego bud\u017cetu\u2026<\/p>\n\n\n\n<ul class=\"wp-block-list\">\n<li>Pos\u0142uchaj teraz planu dzia\u0142ania &#8212; Tamara poda\u0142a mi kartk\u0119 z notatkami. &#8212; Po pierwsze: z\u0142\u00f3\u017c wniosek o rozw\u00f3d. Po drugie: przygotuj dokumenty potwierdzaj\u0105ce twoje prawo w\u0142asno\u015bci. Po trzecie\u2026<br>Kto\u015b zapuka\u0142 do drzwi. Na progu stan\u0119\u0142a m\u0142oda sekretarka:<\/li>\n\n\n\n<li>Tamaro Niko\u0142ajewna, jest do ciebie pewien m\u0119\u017cczyzna. M\u00f3wi, \u017ce to pilne.<\/li>\n\n\n\n<li>Niech poczeka &#8212; Tamara machn\u0119\u0142a r\u0119k\u0105, ale w tym momencie Wiktor dos\u0142ownie wpad\u0142 do gabinetu. Larisa wy\u0142ania\u0142a si\u0119 za nim.<\/li>\n\n\n\n<li>A wi\u0119c jeste\u015b! &#8212; Wychyli\u0142 si\u0119 nade mn\u0105. &#8212; Ju\u017c pobieg\u0142a\u015b si\u0119 poskar\u017cy\u0107?<br>Skrzywi\u0142am si\u0119 z dawnego nawyku, ale potem si\u0119 wyprostowa\u0142am. Nie, nie b\u0119d\u0119 si\u0119 ju\u017c ba\u0107.<\/li>\n\n\n\n<li>Wiktor Michaj\u0142owicz &#8212; powiedzia\u0142a Tamara lodowatym tonem &#8212; wyjd\u017a z lokalu. Albo wezw\u0119 ochron\u0119.<\/li>\n\n\n\n<li>Ga\u0142ka &#8212; zni\u017cy\u0142 g\u0142os do gro\u017anego szeptu &#8212; rozumiesz, \u017ce i tak postawi\u0119 na swoim, prawda? My\u015blisz, \u017ce nie dam sobie z tob\u0105 rady?<br>\u201eNie, Witia\u201d \u2013 wsta\u0142am, patrz\u0105c mu prosto w oczy. \u201eMusisz zrozumie\u0107: nie jestem ju\u017c t\u0105 uci\u015bnion\u0105 kobiet\u0105, kt\u00f3r\u0105 mo\u017cna pomiata\u0107. Mieszkanie jest moje, kropka<br>\u201d. \u201eOch, ty\u2026\u201d \u2013 zamachn\u0105\u0142 si\u0119, ale Tamara ju\u017c naciska\u0142a przycisk wzywaj\u0105cy ochron\u0119.<br>Kiedy ich wyprowadzano, Larisa odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119:<br>\u201eSpotkamy si\u0119 jeszcze w s\u0105dzie!<br>\u201d. \u201eNa pewno si\u0119 spotkamy\u201d \u2013 odpowiedzia\u0142am spokojnie. \u201eA wiesz, co jest najciekawsze? Ju\u017c nie boj\u0119 si\u0119 tego spotkania\u201d.<br>Kolejne tygodnie przerodzi\u0142y si\u0119 w prawdziwe za\u0142amanie nerwowe.<br>Wiktor wysy\u0142a\u0142 mi gro\u017aby, a potem pr\u00f3bowa\u0142 wywiera\u0107 na mnie presj\u0119 przez wsp\u00f3lnych znajomych. Larisa czeka\u0142a na mnie przy wej\u015bciu, demonstracyjnie pokazuj\u0105c jakie\u015b dokumenty.<br>\u201eMamo, mo\u017ce naprawd\u0119 si\u0119 do nas wprowadzisz?\u201d \u2013 martwi\u0142a si\u0119 c\u00f3rka przez telefon. \u201ePo co ci te nerwy?\u201d<br>\u201eLenoczko\u201d \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142am si\u0119, patrz\u0105c na stare rodzinne zdj\u0119cia na \u015bcianie \u2013 \u201etu ju\u017c nie chodzi tylko o mieszkanie. Chodzi o moje \u017cycie, o moj\u0105 godno\u015b\u0107\u201d.<br>Pewnego wieczoru, przegl\u0105daj\u0105c stare dokumenty, natkn\u0119\u0142am si\u0119 na po\u017c\u00f3\u0142k\u0142\u0105 teczk\u0119. W \u015brodku by\u0142 testament mojego ojca, sporz\u0105dzony jeszcze w latach osiemdziesi\u0105tych.<br>\u201eC\u00f3rko\u201d \u2013 powiedzia\u0142 wtedy \u2013 \u201eto mieszkanie jest twoj\u0105 twierdz\u0105. Cokolwiek si\u0119 stanie, zawsze b\u0119dziesz tu bezpieczna\u201d.<br>Pami\u0119tam, jak Wiktor si\u0119 skrzywi\u0142, kiedy m\u00f3j ojciec nalega\u0142 na akt darowizny przed \u015blubem. \u201eTw\u00f3j tata mi nie ufa\u201d \u2013 mrukn\u0105\u0142. A m\u00f3j ojciec zdawa\u0142 si\u0119 to przewidzie\u0107\u2026<br>Wyj\u0119\u0142am telefon i wybra\u0142am numer Tamary:<br>\u201ePami\u0119tasz, rozmawiali\u015bcie o dodatkowych dokumentach?<br>\u201d \u201eOczywi\u015bcie\u201d \u2013 o\u017cywi\u0142a si\u0119. \u201eB\u0119d\u0119 na ciebie czeka\u0107 jutro rano. I wiesz co? Przejrza\u0142am sprawy twojego m\u0119\u017ca. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ma niesp\u0142acone po\u017cyczki. My\u015bl\u0119, \u017ce dlatego tak bardzo chce dosta\u0107 twoje mieszkanie.<br>To wiele wyja\u015bnia\u0142o. Przypomnia\u0142em sobie, jak Victor przez ostatni rok nieustannie po\u017cycza\u0142 pieni\u0105dze i co\u015b ukrywa\u0142\u2026<br>\u2013 Galina Pietrowna! \u2013 zawo\u0142a\u0142a s\u0105siadka, gdy wychodzi\u0142am z domu. \u2013 Wybacz, ale wtedy wszystko widzia\u0142am\u2026 Jak Wiktor Michaj\u0142owicz z tym\u2026 \u2013 pokr\u0119ci\u0142a g\u0142ow\u0105. \u2013 Je\u015bli b\u0119d\u0119 musia\u0142a zeznawa\u0107, jestem gotowa.<br>\u2013 Dzi\u0119kuj\u0119, Anno Wasiljewno \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142am si\u0119 szczerze po raz pierwszy od dawna. \u2013 Wiesz, wcze\u015bniej wstydzi\u0142abym si\u0119 przyj\u0105\u0107 tak\u0105 pomoc. Ale teraz rozumiem \u2013 nie ma co ba\u0107 si\u0119 by\u0107 siln\u0105.<br>Wieczorem zadzwoni\u0142 dzwonek do drzwi. Wiktor sta\u0142 na progu \u2013 ju\u017c nie gro\u017any, jako\u015b potargany, z chytrym spojrzeniem.<br>\u2013 Galio, porozmawiajmy grzecznie\u2026<br>\u2013 Nie, Witio \u2013 pokr\u0119ci\u0142am g\u0142ow\u0105, nie zapraszaj\u0105c go do \u015brodka. \u2013 Koniec gadania.<br>\u2013 Rozumiesz, jestem w trudnej sytuacji \u2013 pr\u00f3bowa\u0142 wepchn\u0105\u0107 nog\u0119 w drzwi. \u2013 Te po\u017cyczki.<br>\u2013 Aha, wi\u0119c ju\u017c uznajesz po\u017cyczki? \u2013 U\u015bmiechn\u0119\u0142am si\u0119 szeroko. \u2013 Wiesz, co jest najbardziej zaskakuj\u0105ce? Ju\u017c nawet nie jestem z\u0142a. Po prostu nic mnie to nie obchodzi.<br>\u2013 Galya \u2013 w jego g\u0142osie zabrzmia\u0142a pochlebcza nuta \u2013 mo\u017ce przynajmniej da\u0142aby\u015b mi pok\u00f3j? Lark wyrzuci\u0142a mnie, kiedy dowiedzia\u0142a si\u0119 o d\u0142ugach.<br>A potem wybuchn\u0119\u0142am \u015bmiechem. G\u0142o\u015bno, serdecznie \u2013 po raz pierwszy od wielu miesi\u0119cy. Przede mn\u0105 sta\u0142 nie ten gro\u017any m\u0105\u017c, kt\u00f3rego ba\u0142am si\u0119 ca\u0142e \u017cycie, ale po prostu \u017ca\u0142osny cz\u0142owiek, kt\u00f3ry sam si\u0119 wp\u0119dzi\u0142 w kozi r\u00f3g.<br>\u2013 Nie, Witia. Ani pokoju, ani k\u0105ta, niczego. Zabierz papiery rozwodowe i wyjd\u017a.<br>\u2013 Po\u017ca\u0142ujesz! \u2013 Zn\u00f3w spr\u00f3bowa\u0142 zabrzmie\u0107 gro\u017anie, ale wysz\u0142o nieprzekonuj\u0105co.<br>\u2013 Wiesz, czego naprawd\u0119 \u017ca\u0142uj\u0119? \u2013 Spojrza\u0142am mu prosto w oczy. \u2013 Tych trzydziestu lat zmarnowa\u0142am, boj\u0105c si\u0119 by\u0107 sob\u0105. Ale to ju\u017c przesz\u0142o\u015b\u0107.<br>Zamkn\u0119\u0142am drzwi i opar\u0142am si\u0119 o nie plecami. W mieszkaniu panowa\u0142a cisza \u2013 tylko stary zegar na \u015bcianie tyka\u0142, odliczaj\u0105c spokojne minuty mojego nowego \u017cycia, a nie te gorzkie.<br>Miesi\u0105c p\u00f3\u017aniej s\u0105d oficjalnie uzna\u0142 m\u00f3j rozw\u00f3d i moje wy\u0142\u0105czne prawo do mieszkania. Wiktor nie pojawi\u0142 si\u0119 na rozprawie \u2013 podobno wyjecha\u0142 do innego miasta. Larisa udaje, \u017ce mnie nie zauwa\u017ca w przedpokoju.<br>A ja\u2026 W ko\u0144cu kupi\u0142am nowe pianino \u2013 dok\u0142adnie takie jak mojej mamy. Wieczorami jego d\u017awi\u0119ki wype\u0142niaj\u0105 mieszkanie, a ja czuj\u0119, jak moja dusza o\u017cywa. W przysz\u0142ym tygodniu jad\u0119 do Petersburga \u2013 odwiedzi\u0107 wnuki i przy okazji zobaczy\u0107 miasto. Potem mo\u017ce pojad\u0119 do Europy \u2013 nie bez powodu chodzi\u0142am na lekcje angielskiego.<br>Teraz to jest prawdziwa moja twierdza \u2013 nie tylko mieszkanie, ale i moje \u017cycie. I w ko\u0144cu nauczy\u0142am si\u0119 j\u0105 chroni\u0107.<\/li>\n<\/ul>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Siedzia\u0142am w kuchni, mechanicznie mieszaj\u0105c moj\u0105 d\u0142ugo zimn\u0105 herbat\u0119. Stary zegar na \u015bcianie odlicza\u0142 czas, jego tykanie odbija\u0142o si\u0119 echem w moich skroniach \n<a class=\"moretag\" href=\"https:\/\/central.biz.ua\/?p=665\"> [...]<\/a>","protected":false},"author":1,"featured_media":666,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-665","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-blog"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/665","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=665"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/665\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":667,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/665\/revisions\/667"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/666"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=665"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=665"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/central.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=665"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}